Co ja tu wyprawiam?

Obserwuję, notuję, komentuję. Potrafię ostro przyłożyć, ale nie robię tego notorycznie. Pistacjowy blog jest moją osobistą odtrutką na polityczno-obyczajowe niestrawności. Piszę głównie dla siebie, ale Wasze wizyty cieszą mnie niezwykle. Wpadajcie o każdej porze, pogadamy :))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksyjnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksyjnie. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 lutego 2014

Odszedł Tadeusz Mosz

Ekonomia to dla mnie koszmar. Stos abstrakcyjnych zwrotów, określeń, wyliczeń. Uciekałem od nich jak najdalej. Do czasu. Lata temu usłyszałem w radio pełen entuzjazmu głos, który niezwykle zrozumiale i dowcipnie prowadził pasjonującą dyskusję.
I wpadłem. Od tamtego momentu audycja "EKG" rozpoczynała mój (prawie) każdy dzień i robiłem wszelkie akrobacje organizacyjne, aby jej nigdy nie przepuścić.

Wiedziałem, że chorował, ale mimo choroby zawsze wracał.

A dzisiaj rano ktoś w radio powiedział, że Tadeusz Mosz nie żyje. Zamarłem. Gwałtowna fala emocji i te cholerne łzy.

Nie znałem człowieka osobiście, a wyrwa jest okropna.

Nie będzie już porannych chichotów. Nie będzie już mojej fascynacji ekonomią.


Panie Tadeuszu...

piątek, 20 grudnia 2013

Prośba do Św. Mikołaja

Moja 80-letnia Mama planuje kolację wigilijną i pieczoną kaczkę na drugi dzień Świąt. Wczoraj mnie pogoniła, bo się wlokłem zgarbiony zamiast maszerować "jak człowiek" (patrz: prężnie jak Ona).

Ojciec, 88 lat, pochorował sobie trochę, ale obeszło się bez antybiotyku i już się dopomina o makowiec i o ciasto drożdżowe. I że pogoda ma się polepszyć, bo musi sobie wyjść na spacer. I po zakupy.

Ciocia po 70-siątce przylatuje do nas z wizytą i wszyscy się cieszą jak małe dzieci.

Mała dziewczynka wybudziła się ze śpiączki w klinice "Budzik", a Władimir Putin ułaskawił (?) swojego osobistego więźnia.

Ludzie mają różne powody do radości i nich im będzie jak najlepiej.

Tylko, że na świecie jest coraz więcej cierpienia. Bardzo proszę Św. Mikołaja, żeby temu jakoś zaradził. W formie prezentu np. pod choinką albo w kominie.

piątek, 18 października 2013

Plaża, dzika plaża

Desperacja i zniechęcenie. Wsiadłem do pociągu i pojechałem nad morze. Było cicho, skromnie i czysto. Wioska biedna, poza sezonem sprawia wrażenie wymarłej. Lasy pachnące, plaże długie i szerokie. Wrzaski białych mew. I morze. Inny świat.

środa, 29 maja 2013

Spal żółte pamiętniki

Nie wiem jeszcze co zrobię. Z jednej strony wścibskość popycha mnie do zakupu, z drugiej strony grzebanie komuś po szufladach uważam za wysoce niewłaściwe.

Wdowa po Witoldzie Gombrowiczu miała zapewne formalne prawo do zarządzania jego spuścizną twórczą i materialną, była mu niezwykle bliska i oddana do samego końca. Nie oceniam zatem jej kontrowersyjnej* decyzji, bo nie czuję się ani kompetentny, ani upoważniony.

Pozwalam sobie jedynie na prosty wybór: a) kupić i przeczytać "Kronosa" (kliknij) akceptując tym samym garażową wyprzedaż gombrowiczowskiej intymności, b) uszanować czyjeś prawo do prywatności, hołdując zasadzie: "nie wszystko na sprzedaż".

Nie ukrywam, że ciekawość mnie zżera.


* http://invisible-bend.blogspot.com/2013/05/ujawnienie-kronosa.html

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Ale to już było

W programie "Szkła kontaktowego" z 17 stycznia 2009, pani Ilona Łepkowska zauważyła, że każdy polityk, włącznie z panem Jarosławem Kaczyńskim, prywatnie może okazać się miłym, dowcipnym człowiekiem. 

Bez obrazy, ale co mnie to właściwie obchodzi? Na randkę z żadnym z nich się nie wybieram. 

Istotne jest dla mnie zachowanie w Sejmie, na konferencjach prasowych, wiedza, skuteczność w podejmowaniu ważnych decyzji, umiejętność poprawnego wyrażania się, doskonała znajomość języka polskiego (!) oraz przynajmniej poprawna znajomość dwóch języków obcych, schludny, elegancki wygląd, kultura osobista. Marzy mi się abstynencja w godzinach pracy, 100% obecności na sali sejmowej, wzajemny szacunek do siebie posłów i posłanek, ponadpartyjna współpraca wszystkich w autentycznym interesie naszego państwa...
 

Czy dożyję czasów, kiedy rząd polski, parlament i wszyscy urzędnicy państwowi zaakceptują fakt, że ich pracodawcą jest polski podatnik?
 

Prezydent i premier nie są niezależnymi władcami panoszącymi się w swych prywatnych królestwach, każdy otoczony osobistą świtą. Identycznie jak zwykły pracownik jakiejkolwiek instytucji, powinni być rozliczani z efektów swojej pracy, a w razie popełnionych błędów czy nadużyć - pociągnięci do odpowiedzialności. 

Bezkarność naszych polityków jest skandaliczna, a bezsilność obywatela - beznadziejna.
My, jako naród, nie powinniśmy dawać na taką sytuację przyzwolenia.(...)


Tak napisałem w styczniu 2009 roku i stwierdzam z przykrością, że wpis jest niezmiennie bardzo aktualny.
I właściwie wystarczy sobie poczytać wpisy od początku powstania bloga, żeby stwierdzić, że to już wszystko było.
I ciągle jest.

czwartek, 18 sierpnia 2011

Jesień tuż tuż

Okres wakacyjny trwa, a zieleń mamy piękną tego roku.

Zaczepiam rude wiewiórki kusząc je laskowymi orzechami i czułość mnie ogarnia i radość przy muśnięciu ich maleńkich pazurków. Dzięki ci Stasiu, Królu, za warszawskie Łazienki.

Czytam wspomnienia Zygmunta Niewidowskiego o Magdalenie Samozwaniec: (...) Myślimy tylko o zarobkach i...  chorobach. Zabiliśmy w sobie dziecięcą pustotę, która tak życie ułatwia. W swej smętnej powadze, która objawia si w naszej literaturze najnowszej, i w polskich filmach, jesteśmy chyba wśród narodów wszystkich kontynentów na pierwszym miejscu.(...) "30 lat życia z Madzią", str.194.

No, cóż.
Jesień tuż tuż >>>>>

poniedziałek, 2 maja 2011

Dobrze wiecie

Cały świat oglądał ślub pary książęcej, a potem beatyfikację Karola Wojtyły, a mnie to kompletnie nie interesuje.
Nudny jestem, wiem.
Zachwyca mnie zieleń i puste Łazienki. Zmarzłem, przyznaję, ale było przepięknie. A wiewiórki, to całkiem osobny temat. Że co? Że się nie wysiliłem? A o czym mam pisać? O wiośnie? Przecież sami wiecie, jak jest.

niedziela, 18 lipca 2010

Oczywista rzeczywistość

Gdy obserwuję aktualne dysputy naszej nie-klasy politycznej, powraca do mnie jak bumerang oczywisty fakt: trzy kolejne pokolenia muszą wymrzeć (w tym moje), aby nastała szansa na kompetentny rząd i zdrowszą Polskę.

Czas umierać.

piątek, 23 kwietnia 2010

A może śmierć nie jest karą?

Gdyby przyjąć hipotezę, że śmierć nie jest żadną karą, to wiele zagadnień nabrałoby zupełnie nowego sensu. Wszystko (?) jest kwestią interpretacji.

wtorek, 30 marca 2010

Brak obiektywizmu, brak odwagi

Religie, sekty i partie polityczne działają na podobnych zasadach. Zrzeszają wiernych i zobowiązują do lojalności absolutnej. Na krytykę nie ma miejsca, bo krytykant staje się "be". To dotyczy również zwykłych ludzi, nie tylko aktywnych działaczy. Ciekawi mnie, ile w tym osobistych wątpliwości, a ile strachu przed wykluczeniem. Trza krakać jak wszyscy, bo ostracyzm czyha.

poniedziałek, 8 marca 2010

Dwie rozmowy

Wywiad - rozmowa Małgorzaty Domagalik z profesorem Wiktorem Osiatyńskim ("Ona i On") oraz Grzegorza Miecugowa "Inny punkt widzenia" z profesor Magdaleną Środą. Podsumowanie wszystkiego co mnie ostatnio nurtuje na temat Polski, społeczeństwa, relacji międzyludzkich, polityki, obyczajów. Mądrzy, myślący ludzie, niosący odrobinę nadziei.

Czy ktoś z Was oglądał?

P.S. Dopisek z dnia 09.03.10

Profesor Osiatyński powiedział w odpowiedzi na pytania red. Domagalik coś takiego:
" Największym błędem kobiet w stosunku do mężczyzn, jest nagminna chęć zawłaszczania. Nie powinny one natomiast godzić się, tolerować, podporządkowywać się lub ulegać męskiemu egoizmowi. " Kosmita się pod tym podpisuje.

poniedziałek, 1 marca 2010

Kochana władzo

Głosowałem na was, czyli na PO, bo nie widziałem żadnej alternatywy. Nie znaczy to jednak, że jestem waszym zaślepionym fanem. Nie jestem, nie byłem i nie będę. Śledząc w mediach wystąpienia platformianych p-osłów ogarnia mnie coraz większe rozczarowanie i zniechęcenie. Zamiast budować swoją siłę i poparcie mądrymi decyzjami i rzetelną pracą, tracicie czas na obrzydzanie nam - i tak żałosnej - opozycji. To smutne. Nie opowiadajcie nam bez przerwy o głupotach jakie palnęli ludzie PiSu, LPRu, Samoobrony czy SLD. Mówcie za siebie. Teraz jest wasze "pięć minut" i od was zależy jak długo ono będzie trwało. Do roboty, kochani. Przyjdzie czas na pyskowanie, gdy znowu spadniecie do opozycji, ale tego wam zbytnio nie życzę (wam, bo mnie to już i tak wszystko zaczyna wisieć kalafiorem.)

P.S. PiS u nie poprę, ale to mało ambitne pocieszenie.

sobota, 27 lutego 2010

La nuit des Cesars 2010

Właśnie w tej chwili trwa 35 festiwal filmowy "La nuit des Cesars" na TV5Monde. Oglądam z łezką w oku. Pozmieniali się moi ulubieńcy... Boże, jak ten czas leci!

P.S. I znowu ta sama recenzja: oglądam i wzruszam się, bo ich podziwiam, bo są dla mnie ważni, bo kocham kino i artystów. Jako impreza, rozdanie Cezarów jest niezmiennie do luftu. Nudne, bez bigla, bez pomysłu. Szkoda.

wtorek, 22 grudnia 2009

Słów kilka

Każdemu, kto tu zagląda życzę zdrowych, wyluzowanych i smacznych świąt. A skoro o tym mowa, to niech już cały następny rok taki będzie.

I pamiętajcie, że prezenty, to sprawa drugorzędna. Liczy się życzliwość, śmiech i dobry humor. I bezpieczna bliskość najbliższych. Cała reszta jest jedynie dodatkiem do prezentu.
Może być, ale nie musi.

Magicznej gwiazdki, wszystkim.

sobota, 5 grudnia 2009

Ślepa uliczka

"Nie podlizuj się!" = reakcja na komplementy.
"Zazdrościsz, co?" = reakcja na krytykę.
"Co się nic nie odzywasz?" = reakcja na powściągliwe milczenie.

"Uważam, że mam rację. Wiem o czym mówię. Jestem w tym dobry. Dobrze wyglądam i ogólnie uważam się za fajnego kosmitę" = bezczelny, zadufany w sobie, arogant.

"Nie jestem pewien. Mogę się mylić. Myślę, że daleko mi do doskonałości. Starałem się, ale na przyszłość postaram się zrobić to lepiej" = zakompleksiony, pozbawiony wiary w siebie, czyli gamoń bez jaj.

"Podobam się sobie i bardzo siebie lubię" = narcyz.

"Generalnie nie jestem sobą zachwycony, a czasami wręcz siebie nie lubię" = masz depresję, najlepiej idź do psychologa.

Nie muszę nigdzie chodzić, he he... " To i nie masz się z czego cieszyć."

środa, 14 października 2009

Zawiało cię śniegiem, Ojczyzno

Idealny dzień na gorącą herbatę przy kominku, z mruczącym kotem u boku. Można poczytać, można podumać. Pod kancelarią premiera zgromadziły się podobno jakieś oszołomy, żeby protestować przeciw odwołaniu szefa CBA, Mariusza Kamińskiego. Najwyraźniej towarzystwo poszło na całość, bo protestować w taką pogodę jak dziś, to trzeba być desperatem albo wariatem.

Ja tam uważam, że tego pana Kamińskiego z nieustannie cierpiącym wyrazem twarzy, należało usunąć zaraz po odejściu PiS u, skoro było to jednak proceduralnie niewykonalne (kadencyjność), lepiej teraz niż wcale. Rozśmieszyło mnie, gdy redaktor Rymanowski poinformował, że pan Prezydent był zszokowany wiadomością o odwołaniu Kamińskiego. Prezydent był z s z o k o w a n y! Coś pięknego.

Pan premier Tusk też ma nas za idiotów, ale okazuje to znacznie delikatniej. Na przykład na wieść o stenogramach z rozmów telefonicznych pana Chlebowskiego dotyczących niejasnych posunięć ministra Drzewieckiego i Schetyny, pan premier nie wybałuszał gał ze zdziwienia tylko swoje pionki na szachownicy błyskawicznie poprzestawiał. Widowiskowo rewelacyjnie, a swoje długi wobec dawnych kumpli i tak z nawiązką już pospłacał, bo w końcu przez dwa lata w rządzie siedzieli i szansę na sukces otrzymali. Jednak synapsy im z znienacka nawaliły i przestali kompletnie kontaktować, dlatego wynocha z pierwszego rzędu! Swoją wiochę możeta najwyżej kontynuować na dalszych strapontenach.

Premier Tusk jest politykiem niezwykłym. Chwytem poniżej pasa znokautował Włodzimierza Cimoszewicza używając rękawic Miodowicza i Jaruckiej i co? Nic.
Otacza się ludźmi o szemranych powiązaniach (Schetyna, Chlebowski, Drzewiecki), aparycji i manierach prostackich lowelasów (Sławomir Nowak), przelewających z pustego w próżnię (Pitera i Radziszewska), a jednak udaje mu się ciągle utrzymać elitarno - inteligencką reputację Platformy Obywatelskiej. Czy to nie cud?

Jeśli nowe nominacje rządowe niosą ze sobą profesjonalne kompetencje, to mogę jedynie panu premierowi pogratulować. Doświadczenie życiowe nakazuje mi jednak pewną powściągliwość. Od dawna krążą plotki o krótkiej ławce rezerwowych w PO i dlatego przypuszczam, że nowa obsada pochodzi z desperackiej łapanki. Co do starej gwardii - oni zbyt łatwo nie dadzą się odstawić od karmnika. Te wszystkie wygody, przywileje, te wywiady medialne, telewizyjne debaty. I jeszcze kącik sejmowy do czyszczenia butów - rzadko się korzysta, ale jest! Oni tego tak łatwo nie odpuszczą, jak znam życie.

Jako zwykły obywatel niewiele wiem i niewiele mogę. Mam tylko własną opinię, a intuicja mi podpowiada, że jedynie Joanna Mucha, Janusz Palikot, Kazimierz Kutz, Zbigniew Piesiewicz i Jacek Rostowski są politykami społecznikami z prawdziwego zdarzenia. Cała reszta to...

W najbliższych wyborach będę głosować za odsunięciem PiS u jak najdalej od sceny politycznej. Postaram się wybrać rozważnie. Mam tylko jeden głos i nie mam zamiaru go zmarnować. Howgh!

sobota, 12 września 2009

Wystawa orchidei

11,12,13 wrzesień - wystawa orchidei w ogrodach cieplarnianych należących do Ogrodu Botanicznego w Warszawie.

Kocham kwiaty, wszystkie bez wyjątku, ale orchidee fascynują mnie najbardziej. Ich specyficzna uroda kojarzy mi się z Beatrice Cenci i legendą o jej zatrutym ogrodzie.
Mają w sobie zdławiony krzyk i nieskończenie głęboką tajemnicę. Są zniewalające.
Chętnie odwiedziłbym je samotnie, nocą, przy świetle księżyca.

Jestem piekielnym egoistą, bo całą przyjemność popsuli mi inni ludzie. Którzy też zapewne kochają orchidee.

P.S. Jutro, w niedzielę, o godzinie 01:35 na tvp2, POLECAM film francuski pt."Chaos". BARDZO POLECAM.

niedziela, 30 sierpnia 2009

Kończy się lato

Chcę jakoś zatrzymać ten czas, bo zimna i pluchy nie znoszę, szczególnie w wystarczająco już szarej i brzydkiej Warszawie.

Ostatnie podrygi lata, ostatnie promyki ciepła. Idę na 12:00 do Łazienek posłuchać choć przez chwilę koncertu chopinowskiego.

Na blogu @telemacha, kolejny rewelacyjny wpis:

"W miasteczku S. jest dwóch fryzjerów. Pierwszy z nich jest człowiekiem pod każdym względem zaangażowanym w sprawy społeczności lokalnej a przede wszystkim prawdziwym patriotą. Drugi umie strzyc..."

Miłej niedzieli!

P.S. Godzina 18:00.
Recital był fantastyczny. Grała Tokiko Kobayakawa z Japonii i takiej wirtuozerii nie słyszałam już od dawien dawna. Technika mistrzowska do perfekcji, a głębia interpretacyjna przeskoczyła była chyba oczekiwania samego kompozytora. Cudowne przeżycie w plenerowej scenerii, przy dodatkowym efekcie szumu drzew poruszanych jesiennym już wiatrem. Dzięki takim wzruszeniom życie nabiera kolorów i nieskończenie estetycznego blasku. Wspaniałe uczucie, bliskie szczęśliwego spełnienia. Polecam.

sobota, 1 sierpnia 2009

Godzina 17:00

Ryk syren. Ciarki mnie przechodzą. Uciekać się chce.