Nie rozumiem, dlaczego media tak bardzo naciskają na polityków Platformy Obywatelskiej, aby wydębić od nich nazwisko nowego premiera, bo "Polacy chcą wiedzieć".
Dowiedzą się, już nie długo, a czy to będzie dziś, jutro czy za parę tygodni...co za różnica? Jakie znaczenie ma ta informacja dla zwykłego Kowalskiego?
Przedstawcie nam, Państwo dziennikarze, trochę szerzej i dogłębniej sytuację polityczno-gospodarczą na świecie i podwyższcie poziom debaty publicznej trochę ponad politycznego "pudelka", którym nas karmicie od lat. Nie chce wam się? Przykro mi, taki zawód. Nikt chyba nie mówił, że będzie łatwo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
środa, 3 września 2014
wtorek, 9 kwietnia 2013
Polska jest najważniejsza. Doprawdy?
Na świecie dzieją się ważne rzeczy, które mogą doprowadzić do światowej katastrofy, ale Polska ma ważniejsze problemy. Jakiś poseł został wyproszony ze swojej partii, a katastrofa smoleńska nie była katastrofą i tylko to nas interesuje. Jesteśmy narodem wyjątkowym.
wtorek, 14 lutego 2012
sobota, 9 kwietnia 2011
Jak umierać, to tylko spektakularnie
Oglądając film dokumentalny Ewy Ewart poświęcony rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej uświadomiłem sobie, że oto niekwestionowana tragedia z 10 kwietnia 2010 ma swoje specjalne prawa i konsekwencje bardzo różne od wszystkich innych śmiertelnych wypadków. Samoloty sobie spadają, autokary roztrzaskują na drogach, zawalają się kopalnie lub hale ( w Katowicach zginęło w 2006 roku 65 osób), ludzie toną lub giną w wypadkach samochodowych. Mówi się o tym czas jakiś i potem życie toczy się dalej.
Czy tragedie takich rodzin i przyjaciół są mniejsze lub mniej ważne? Śmiem twierdzić, że nie, a jednak nie są oni zazwyczaj otaczani tak powszechną troską i uwagą. Najwyraźniej podziały istnieją nawet w obliczu śmierci i żałoby.
Uważam więc, że jeśli już ginąć w naszej ojczyźnie, to koniecznie w samolocie prezydenckim, bo wtedy przynajmniej pogrzeb jest przyzwoity, rodzina otrzymuje pokaźne wsparcie finansowe, media robią z człowieka bohatera wszech czasów, a znana pani redaktor kręci film dokumentalny, który jest drobiazgowo analizowany w godzinach najwyższej oglądalności.
Jak umierać, to tylko tak.
Czy tragedie takich rodzin i przyjaciół są mniejsze lub mniej ważne? Śmiem twierdzić, że nie, a jednak nie są oni zazwyczaj otaczani tak powszechną troską i uwagą. Najwyraźniej podziały istnieją nawet w obliczu śmierci i żałoby.
Uważam więc, że jeśli już ginąć w naszej ojczyźnie, to koniecznie w samolocie prezydenckim, bo wtedy przynajmniej pogrzeb jest przyzwoity, rodzina otrzymuje pokaźne wsparcie finansowe, media robią z człowieka bohatera wszech czasów, a znana pani redaktor kręci film dokumentalny, który jest drobiazgowo analizowany w godzinach najwyższej oglądalności.
Jak umierać, to tylko tak.
poniedziałek, 28 marca 2011
Redaktor "Playboya" i trzej muzykanci
Mieli dać popalić premierowi i pokazać jaki zeń głupek, ale wyszło odwrotnie. Robiło wrażenie, że redaktor Meller zaprosił do rozmowy trzech kompanów od zadymionych wieczorów, żeby mu pomogli wymóc na Tusku legalizację marihuany. Rozpacz! Bo to my już ważniejszych kłopotów nie mamy, prawda? Pan premier ganiający na tych swoich zakrzywionych nóżkach do grona moich sympatii nie należy, ale żeby reprezentację polskich artystów wybierać takie egzemplarze jak Hołdys, Kukiz i Lipiński, to trzeba być idiotą, albo w totalnej desperacji.
Argumentów na zaszachowanie premiera nie brakuje, ale okazuje się, że nie wystarczy być mocnym w pysku wśród nawalonych kumpli, żeby inteligentnie i celnie skrytykować rząd na oczach milionów obywateli.
Premier najwidoczniej zlekceważył to spotkanie i przyszedł kompletnie nieprzygotowany, za co stawiam mu pałę na szynach. Pan redaktor z "Playboya" udowodnił po raz kolejny, że niewiele potrafi, a trzej muzykanci zaprezentowali świetnie pewien margines społeczny, niezwykle oddalony od kultury i sztuki.
Argumentów na zaszachowanie premiera nie brakuje, ale okazuje się, że nie wystarczy być mocnym w pysku wśród nawalonych kumpli, żeby inteligentnie i celnie skrytykować rząd na oczach milionów obywateli.
Premier najwidoczniej zlekceważył to spotkanie i przyszedł kompletnie nieprzygotowany, za co stawiam mu pałę na szynach. Pan redaktor z "Playboya" udowodnił po raz kolejny, że niewiele potrafi, a trzej muzykanci zaprezentowali świetnie pewien margines społeczny, niezwykle oddalony od kultury i sztuki.
piątek, 25 marca 2011
Ostatni krzyk mody
Pojawiły się nowe trendy. Jeśli chcesz być elitarnie "na czasie", to deklaruj przewrotnie swoje poparcie w wyborach na PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Taka postawa da ci pozory samodzielnego myślenia, bez toksycznych wpływów uzależnionych od władzy mediów. Z błyskiem w oku zacytuj telewizję "Trwam" i wystaw z torebki lub teczki "Gazetę Polską". Im większy z ciebie wykształciuch, tym skuteczniej podziała na otoczenie. Przyklej sobie na twarz dobrotliwy uśmiech i wyrażaj zadowolenie z własnego życia. Zacznij się uczyć czegoś kompletnie niepotrzebnego i podkreślaj ogrom przyjemności jaką ci to daje na co dzień.
Powodzenia.
Powodzenia.
wtorek, 22 lutego 2011
Miodzik nie tekst
http://www.kontrowersje.net/tresc/najlepszy_bloger
Czytając ten tekst czułem, jak ulatnia się ze mnie poranna dawka codziennej frustracji. Są w naszym kraju utalentowani i zdrowo myślący ludzie, tylko niekoniecznie w bogatych i popularnych mediach. Chwała im za to.
Czytając ten tekst czułem, jak ulatnia się ze mnie poranna dawka codziennej frustracji. Są w naszym kraju utalentowani i zdrowo myślący ludzie, tylko niekoniecznie w bogatych i popularnych mediach. Chwała im za to.
sobota, 22 stycznia 2011
Znowu zginęli żołnierze
Zginęli dwaj polscy żołnierze w Afganistanie. Mignęło coś szybko na żółtym pasku w samym dole ekranu. Rozumiem, że rozwodzić się nad tym żadna partia polityczna, ani żadna stacja telewizyjna nie będzie.
Czy ich życie miało mniejszą wartość od życia Lecha Kaczyńskiego i pozostałych ofiar katastrofy smoleńskiej? Nie zadawaj idiotycznych pytań, Kosmito. Na śmierci młodych żołnierzy nie zbije się kapitału politycznego. A media? To żaden news.
Czy ich życie miało mniejszą wartość od życia Lecha Kaczyńskiego i pozostałych ofiar katastrofy smoleńskiej? Nie zadawaj idiotycznych pytań, Kosmito. Na śmierci młodych żołnierzy nie zbije się kapitału politycznego. A media? To żaden news.
sobota, 23 października 2010
Winni, winniejsi i naj
Platforma jest winna. Tuski, Komorowskie, Schetyny, Sikorskie, Muchy, Palikoty... aj, pardon, ten już nie jest w Platformie, ale to nie ważne. Zabrali władzę Kaczyńskim i teraz w oczywisty sposób są winni. Katastrofy w Smoleńsku, licznych powodzi, mordu w biurze PiS u i oczywiście rozćwiartowania byłego vice ministra pisowskiego śp. Pana Wróbla.
Ale jak to, przecież jego to podobno syn zaciukał?
Syn, mówicie? To pewnie był z Platformy, bo inaczej być nie może - teza musi mi się zgadzać.
Dlatego pamiętajcie, gdy coś wam w życiu pójdzie źle, nie martwcie się, bo winnego już macie. Wszystkiemu winna jest Platforma.
Ale jak to, przecież jego to podobno syn zaciukał?
Syn, mówicie? To pewnie był z Platformy, bo inaczej być nie może - teza musi mi się zgadzać.
Dlatego pamiętajcie, gdy coś wam w życiu pójdzie źle, nie martwcie się, bo winnego już macie. Wszystkiemu winna jest Platforma.
środa, 20 października 2010
Aby się działo
Pan redaktor Mąciwoda z TVN24 robi wszystko, aby oglądalność była maksymalna. Panią Monikę Olejnik też tylko ploteczki interesują. Trupy się sieją, istna Bonanza. I każdy redaktorzyna podpuszcza co i kogo może: a pan uważa, że kto był winien? A tamten powiedział, że...Co pan o tym myśli?
Chyba my jesteśmy winni, że w ogóle to oglądamy.
21 listopada wybory samorządowe. Spróbujmy się pofatygować i wybrać z odrobiną pomyślunku. To od dołu się wszystko zaczyna.
A dziennikarze dzielą się niestety na rzetelnych i na tych ..... (każdy może sobie wpisać co chce).
Chyba my jesteśmy winni, że w ogóle to oglądamy.
21 listopada wybory samorządowe. Spróbujmy się pofatygować i wybrać z odrobiną pomyślunku. To od dołu się wszystko zaczyna.
A dziennikarze dzielą się niestety na rzetelnych i na tych ..... (każdy może sobie wpisać co chce).
sobota, 22 maja 2010
Andrzej Żuławski
Dzisiaj, o godzinie 18 w programie "Ona i On" (TVN24) gościem Małgorzaty Domagalik będzie Andrzej Żuławski. Powtórka programu: niedziela, godzina 16:10.
http://www.tvn24.pl/programtv.html
Edit: dla tych, co to niby nie znali...http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_%C5%BBu%C5%82awski
http://www.tvn24.pl/programtv.html
Edit: dla tych, co to niby nie znali...http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_%C5%BBu%C5%82awski
piątek, 9 kwietnia 2010
Peter Vogel - co jest grane?
Są takie chwytliwe newsy typu "Roman Polański za szwajcarskimi kratkami ", które powodują nieskończone debaty medialne. Rozmiar szkody społecznej zawartej w sednie newsa nie jest nigdy najistotniejszy, chodzi raczej o plotkarski skandalik, dostępny dla każdego, najlepiej łączący się z pikantnym odchyleniem od tak zwanej "normy". Skomplikowana sytuacja wymagająca odrobinę wysiłku i koncentracji, bez względu na istotę sprawy, ulatnia się na ogół bez echa, tak szybko jak się pojawia.
Historia Petera Vogla miała niby swoje krótkie 5 minut, kiedy były minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, próbował zdobyć partyjne pagony, starając się pogrążyć oligarchów i polityków związanych z III RP.
Na temat Vogla powstały audycje, filmy i artykuły:
Ktoś coś napisał, ktoś inny nakręcił świetny dokument, ale my wolimy delektować się tygodniami wrobionym przez ordynarnych bandytów senatorem "w sukience w kwiatki' z pierwszej strony "Faktu". Tym lepiej dla ludzi takich jak Peter Vogel, którzy śmieją się z naszej głupoty.
Gdzie jest obecnie Peter Vogel? Co robi? Czy jakieś organy zajmują się ostatecznym wyjaśnieniem jego makabrycznej zbrodni i licznych przestępstw? Czy ktoś coś wie na ten temat?
Cisza.
Prawdziwe łotry zawsze górą.
Historia Petera Vogla miała niby swoje krótkie 5 minut, kiedy były minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro, próbował zdobyć partyjne pagony, starając się pogrążyć oligarchów i polityków związanych z III RP.
Na temat Vogla powstały audycje, filmy i artykuły:
- Maciej Duda: Tajne konta polityków istnieją. Oto dowód Dziennik, 12 września 2009;
- Bertold Kittel, Jarosław Jabrzyk: Nowe tajemnice szwajcarskiego bankiera TVN24.pl, 1 listopada 2009;
- R. Kubik: Peter Vogel rozpoczął swą karierę w Strzelcach, Tygodnik Strzelec Opolski nr 458 (14), 31 marca, 2008;
- Jan Piński: Tajne konta polityków, Tygodnik Wprost, 16.04.2006 – wywiad z Januszem Kaczmarkiem, Prokuratorem Krajowym;
- www.dziennik.pl: Tak zabił Peter Vogel.
Ktoś coś napisał, ktoś inny nakręcił świetny dokument, ale my wolimy delektować się tygodniami wrobionym przez ordynarnych bandytów senatorem "w sukience w kwiatki' z pierwszej strony "Faktu". Tym lepiej dla ludzi takich jak Peter Vogel, którzy śmieją się z naszej głupoty.
Gdzie jest obecnie Peter Vogel? Co robi? Czy jakieś organy zajmują się ostatecznym wyjaśnieniem jego makabrycznej zbrodni i licznych przestępstw? Czy ktoś coś wie na ten temat?
Cisza.
Prawdziwe łotry zawsze górą.
piątek, 19 marca 2010
JEST PAN NIKIM, PANIE PALIKOT
Po reportażu Tomasza Sekielskiego pt."Władcy marionetek", w którym dowiadujemy się bezpośrednio od człowieka, któremu pan Palikot obiecał PUBLICZNIE wypłacić z własnej kieszeni straty poniesione przez absurdalne decyzje fiskusa (sławetna historia piekarza ofiarującemu niesprzedany chleb potrzebującym, doprowadzonego przez fiskus do totalnej ruiny), że NIKT NIGDY danej obietnicy mu nie dotrzymał - po tym reportażu, moja sympatia do posła Palikota kompletnie wyparowała.
JEST PAN NIKIM, PANIE PALIKOT!
JEST PAN NIKIM, PANIE PALIKOT!
poniedziałek, 8 marca 2010
Dwie rozmowy
Wywiad - rozmowa Małgorzaty Domagalik z profesorem Wiktorem Osiatyńskim ("Ona i On") oraz Grzegorza Miecugowa "Inny punkt widzenia" z profesor Magdaleną Środą. Podsumowanie wszystkiego co mnie ostatnio nurtuje na temat Polski, społeczeństwa, relacji międzyludzkich, polityki, obyczajów. Mądrzy, myślący ludzie, niosący odrobinę nadziei.
Czy ktoś z Was oglądał?
P.S. Dopisek z dnia 09.03.10
Profesor Osiatyński powiedział w odpowiedzi na pytania red. Domagalik coś takiego:
" Największym błędem kobiet w stosunku do mężczyzn, jest nagminna chęć zawłaszczania. Nie powinny one natomiast godzić się, tolerować, podporządkowywać się lub ulegać męskiemu egoizmowi. " Kosmita się pod tym podpisuje.
Czy ktoś z Was oglądał?
P.S. Dopisek z dnia 09.03.10
Profesor Osiatyński powiedział w odpowiedzi na pytania red. Domagalik coś takiego:
" Największym błędem kobiet w stosunku do mężczyzn, jest nagminna chęć zawłaszczania. Nie powinny one natomiast godzić się, tolerować, podporządkowywać się lub ulegać męskiemu egoizmowi. " Kosmita się pod tym podpisuje.
niedziela, 21 lutego 2010
niedziela, 31 stycznia 2010
Mam pretensję
Mam pretensję do redaktora Rymanowskiego (TVN24), że swoim programem "Kawa na ławę" funduje darmową kampanię reklamową bardzo małej gromadce polityków. Pan Ryszard Kalisz, pan Jacuś Kurski (a ten tu niby na co? niech siedzi w Brukseli, a wolnym czasie - nauka języków, aż się prosi), pan Sławomir Nitras ( radziadzia do kwadratu, zalecenia identyczne jak dla poprzednika), pan profesor Niesiołowski (wskazany odpoczynek wśród trawek i muszek), pan Tadzio Cymański (to po co było się pchać do europarlamentu, kiedy tylko po polsku potrafi się "jako tako" palcem przed nosem rozmówców wymachiwać?), pan poseł Kłopotek (samo nazwisko znakomicie odzwierciedla istotę problemu) itd...itp...
Panie Rymanowski, skończ Waść z tymi niedzielnymi spotkaniami towarzystwa wzajemnych adoracji oraz przewidywalnych debat. Ja chcę, choć trochę, poznać INNYCH polityków, być może mądrzejszych, ciekawszych, ładniejszych? pochowanych po licznych urzędach, niedopuszczanych, nie wiedzieć czemu, do szkła. W czym problem? Boi się pan o słupki oglądalności? Że niby bez stałych Muppets runie panu Show? Trochę odwagi i fantazji, panie Rymanowski. Ludzi można powolutku przyzwyczajać np. zaprosić 4 Głównych Gwiazdorów i 2 Nowości. Po jakimś czasie Nowości dochrapią się rangi Gwiazdorów, pan przestanie być podejrzewany o sekciarski lans (to ja jestem ten podejrzliwy), a my, obywatele, poznamy osobiście cały skład sejmu, senatu i nareszcie zrozumiemy, na kogo następnym razem NIE GŁOSOWAĆ pod żadnym pretekstem (bo to kompletny idiota, np.) Nie mówiąc już o jakimś pozytywnym zaskoczeniu, bo i takiego wykluczyć całkowicie nie można.
Jak łatwo dostrzec, prostymi środkami, zafundowałem panu pomysł na program sięgający poziomem MISJI PUBLICZNEJ, ale w telewizji 100% PRYWATNEJ. Kosmici górą!
P.S. Redaktor Rymanowski gra mi na nerwach od dawna, czas od niego odpocząć: http://syndrompistacjowegokosmity.blogspot.com/2009/02/poszaleli-z-tym-marcinkiewiczem.html
Panie Rymanowski, skończ Waść z tymi niedzielnymi spotkaniami towarzystwa wzajemnych adoracji oraz przewidywalnych debat. Ja chcę, choć trochę, poznać INNYCH polityków, być może mądrzejszych, ciekawszych, ładniejszych? pochowanych po licznych urzędach, niedopuszczanych, nie wiedzieć czemu, do szkła. W czym problem? Boi się pan o słupki oglądalności? Że niby bez stałych Muppets runie panu Show? Trochę odwagi i fantazji, panie Rymanowski. Ludzi można powolutku przyzwyczajać np. zaprosić 4 Głównych Gwiazdorów i 2 Nowości. Po jakimś czasie Nowości dochrapią się rangi Gwiazdorów, pan przestanie być podejrzewany o sekciarski lans (to ja jestem ten podejrzliwy), a my, obywatele, poznamy osobiście cały skład sejmu, senatu i nareszcie zrozumiemy, na kogo następnym razem NIE GŁOSOWAĆ pod żadnym pretekstem (bo to kompletny idiota, np.) Nie mówiąc już o jakimś pozytywnym zaskoczeniu, bo i takiego wykluczyć całkowicie nie można.
Jak łatwo dostrzec, prostymi środkami, zafundowałem panu pomysł na program sięgający poziomem MISJI PUBLICZNEJ, ale w telewizji 100% PRYWATNEJ. Kosmici górą!
P.S. Redaktor Rymanowski gra mi na nerwach od dawna, czas od niego odpocząć: http://syndrompistacjowegokosmity.blogspot.com/2009/02/poszaleli-z-tym-marcinkiewiczem.html
piątek, 15 stycznia 2010
Jacuś Kurski is back
Rok temu mój "faworyt" był gościem w programie Konrada Piaseckiego, czym "zarobił" na gwiazdorstwo w jednym z moich początkowych wpisów na pistacjowym blogu:
http://syndrompistacjowegokosmity.blogspot.com/2009/01/wirus-czy-bakteria.html
Historia kołem się toczy. Dziś wieczór nasz bohater znowu zaszczycił "Piaskiem po oczach" swoją obecnością i mamy powtórkę z rozrywki. Ten sam bałwochwalczy, nadęty terkot nakręconego partyjnego klakiera, który opłacony hojnie przez polskiego podatnika za pracę (?) w PE, odgrywa sobie w telewizji komentatora polskiej sceny politycznej. Ja w dalszym ciągu nie mam zielonego pojęcia, co właściwie pan Jacuś porabia w Brukseli, ale w zamian dowiedziałem się szczegółowo, że "najbliższe wybory prezydenckie wygra pan Lech Kaczyński, który jest może chropawy (?) ale autentyczny, w przeciwieństwie do fałszywego Donalda Tuska." W obłudzie i fałszu, pan Jacuś znajduje się poza wszelką konkurencją, dlatego jego analizy porównawcze na ten temat brzmią, mówiąc łagodnie - rozbrajająco zabawnie. Na deser, nasz pyzolek zaserwował tzw. wisienkę na torcie, jak mawiają Francuzi. Otóż proszę państwa, bez religii katolickiej, Polska by w ogóle nie istniała ( czego dowodzi historia) i to podobno pozostanie oczywistym faktem, "czy nam się tak podoba czy nie". Bo, drodzy państwo, "chrześcijaństwo jest jedynym słusznym systemem wartości, jaki ludzkość do tej pory wymyśliła. " Ja pierdolę. Ktoś mu to dyktował, czy sam wymyślił?
Istnieje niestety bardzo racjonalny powód propagandowego przesłania posła Kurskiego. Jest nim desperacka walka PiS u o poparcie kampanii prezydenckiej Lecha, a w praktyce Jarosława Kaczyńskiego, przez religijno-politycznego oligarchę, Ojca Tadeusza Rydzyka.
Pan Jacek twierdzi, że widzi panikę w oczach Donalda Tuska. Ja widzę panikę w szeregach PiS u. Będzie się działo, Panie i panowie, bo Jacuś Kurski 'is back'.
http://syndrompistacjowegokosmity.blogspot.com/2009/01/wirus-czy-bakteria.html
Historia kołem się toczy. Dziś wieczór nasz bohater znowu zaszczycił "Piaskiem po oczach" swoją obecnością i mamy powtórkę z rozrywki. Ten sam bałwochwalczy, nadęty terkot nakręconego partyjnego klakiera, który opłacony hojnie przez polskiego podatnika za pracę (?) w PE, odgrywa sobie w telewizji komentatora polskiej sceny politycznej. Ja w dalszym ciągu nie mam zielonego pojęcia, co właściwie pan Jacuś porabia w Brukseli, ale w zamian dowiedziałem się szczegółowo, że "najbliższe wybory prezydenckie wygra pan Lech Kaczyński, który jest może chropawy (?) ale autentyczny, w przeciwieństwie do fałszywego Donalda Tuska." W obłudzie i fałszu, pan Jacuś znajduje się poza wszelką konkurencją, dlatego jego analizy porównawcze na ten temat brzmią, mówiąc łagodnie - rozbrajająco zabawnie. Na deser, nasz pyzolek zaserwował tzw. wisienkę na torcie, jak mawiają Francuzi. Otóż proszę państwa, bez religii katolickiej, Polska by w ogóle nie istniała ( czego dowodzi historia) i to podobno pozostanie oczywistym faktem, "czy nam się tak podoba czy nie". Bo, drodzy państwo, "chrześcijaństwo jest jedynym słusznym systemem wartości, jaki ludzkość do tej pory wymyśliła. " Ja pierdolę. Ktoś mu to dyktował, czy sam wymyślił?
Istnieje niestety bardzo racjonalny powód propagandowego przesłania posła Kurskiego. Jest nim desperacka walka PiS u o poparcie kampanii prezydenckiej Lecha, a w praktyce Jarosława Kaczyńskiego, przez religijno-politycznego oligarchę, Ojca Tadeusza Rydzyka.
Pan Jacek twierdzi, że widzi panikę w oczach Donalda Tuska. Ja widzę panikę w szeregach PiS u. Będzie się działo, Panie i panowie, bo Jacuś Kurski 'is back'.
wtorek, 15 grudnia 2009
Donos
"Pan redaktor Terlikowski, to zacietrzewiony moralista, pozujący na bardziej papieskiego od papieża" - podpisano: PK.
Może i są głupki, które panu wierzą i ufają, ja - nie, he he...
Może i są głupki, które panu wierzą i ufają, ja - nie, he he...
piątek, 20 listopada 2009
Proponuję zmianę obsady
W cotygodniowym programie redaktora Rymanowskiego "Kawa na ławę" są niezmiennie zapraszane dwa dyżurne zestawy polityków.
W międzyczasie, trzy orły-sokoły pofrunęły do PE. Logicznie rzecz biorąc, powinni siedzieć w Brukseli i pracować, a w wolnym czasie szlifować języki obce. Jednak pan Jacuś Kurski, pan Tadzio Cymański i pan Sławuś Nitras nie chcą wpuścić na "ławę" swoich mniej znanych medialnie kolegów. Wytrwale zlatują z Brukseli do studia TVNu, a ich zaokrąglone pysie zabierają coraz więcej miejsca na ekranie. I niby ich w naszej stolicy nie ma, ale poinformowani są o wszystkim nadzwyczajnie.
Ja jednak proponuję, żeby (skoro już przylecieli i są) opowiedzieli o swoich codziennych osiągnięciach w Parlamencie Europejskim, bo o tym, co się dzieje w naszym kraju, to my już sami wiemy najlepiej.
Do rzeczy, panowie, co wy tam właściwie konkretnie robicie?
Nie wszyscy naraz, proszę.
W międzyczasie, trzy orły-sokoły pofrunęły do PE. Logicznie rzecz biorąc, powinni siedzieć w Brukseli i pracować, a w wolnym czasie szlifować języki obce. Jednak pan Jacuś Kurski, pan Tadzio Cymański i pan Sławuś Nitras nie chcą wpuścić na "ławę" swoich mniej znanych medialnie kolegów. Wytrwale zlatują z Brukseli do studia TVNu, a ich zaokrąglone pysie zabierają coraz więcej miejsca na ekranie. I niby ich w naszej stolicy nie ma, ale poinformowani są o wszystkim nadzwyczajnie.
Ja jednak proponuję, żeby (skoro już przylecieli i są) opowiedzieli o swoich codziennych osiągnięciach w Parlamencie Europejskim, bo o tym, co się dzieje w naszym kraju, to my już sami wiemy najlepiej.
Do rzeczy, panowie, co wy tam właściwie konkretnie robicie?
Nie wszyscy naraz, proszę.
poniedziałek, 9 listopada 2009
Nie ma go, ale jest
Takimi słowami zakończyła się dzisiejsza "Kropka nad i" poświęcona niespodziewanemu odejściu Jana Wejcherta. W towarzystwie Moniki Olejnik, Marek Kondrat wspominał chwile spędzone ze swoim przyjacielem. Zrobił to bardzo zwyczajnie: ciepło, spokojnie i elegancko. Tej "kropki" nigdy nie zapomnę.
Jan Wejchert był tam także.
Jan Wejchert był tam także.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
