Powstał Prywatny Folwark Jarosława Kaczyńskiego, zarządzany przez członków jego osobistej partii PiS przy poparciu ponad 5,5 mln obywateli nazywanych przez prezesa "prawdziwymi Polakami". Pozostałe 32 mln stanowią zlepek zdecydowanych opozycjonistów, obojętnych, ogólnie zdegustowanych oraz wszystkich bez formalnego głosu wyborczego.
Schodzimy do podziemia czy wychodzimy na ulice? Brzmi znajomo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ideologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ideologia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 27 listopada 2015
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
sobota, 7 maja 2011
Kto mieczem wojuje...
Obejrzałem i wysłuchałem w stacji CNN kilka debato-opinii medialnie znanych postaci na temat akcji likwidacji Osamy bin Ladena i oczywiście polemika dotyczyła słowa SUKCES. Zdaniem poprawnych politycznie oratorów, główna gwiazda świata terrorystów powinna mieć uczciwy proces, a następnie wyrok skazujący. To co się stało jest zniżeniem się Stanów Zjednoczonych do metod tych właśnie terrorystów i niektórzy mądrale twierdzą, że to skandal i wstyd.
Osobiście tych opinii nie podzielam, choć o sukcesie bym zbyt głośno nie miauczał, bo na to jest o kilka lat za późno. Siła terroryzmu pochodząca ze świata religii muzułmańskich wobec świata religii chrześcijańskiej polega między innymi na wierze i przekonaniu dotyczących wartości życia pojedynczego człowieka i jego śmierci. Wobec filozofii przywódców Al Kaidy, stosowanie zasad religii chrześcijańskiej w powiązaniu z konstytucyjną praworządnością, nie daje nam żadnych szans na przetrwanie.
A tak?
Zastanówmy się tylko, przecież Osama bin Laden znajduje się obecnie w krainie wiecznej szczęśliwości, jeśli wierzyć jego przekonaniom...
Nie walę nikogo po pysku z własnej inicjatywy, ale też nie podsuwam go nikomu do ponownego ciosu. I jeśli ceną za ocalenie oka czy zębów będzie oddanie rzęsistej piąchy, to nie zawaham się ani chwili. Sorry.
Osobiście tych opinii nie podzielam, choć o sukcesie bym zbyt głośno nie miauczał, bo na to jest o kilka lat za późno. Siła terroryzmu pochodząca ze świata religii muzułmańskich wobec świata religii chrześcijańskiej polega między innymi na wierze i przekonaniu dotyczących wartości życia pojedynczego człowieka i jego śmierci. Wobec filozofii przywódców Al Kaidy, stosowanie zasad religii chrześcijańskiej w powiązaniu z konstytucyjną praworządnością, nie daje nam żadnych szans na przetrwanie.
A tak?
Zastanówmy się tylko, przecież Osama bin Laden znajduje się obecnie w krainie wiecznej szczęśliwości, jeśli wierzyć jego przekonaniom...
Nie walę nikogo po pysku z własnej inicjatywy, ale też nie podsuwam go nikomu do ponownego ciosu. I jeśli ceną za ocalenie oka czy zębów będzie oddanie rzęsistej piąchy, to nie zawaham się ani chwili. Sorry.
piątek, 6 maja 2011
A gdyby śmierć nie była karą?
Gdybym miał umierać, to szybko i z zaskoczenia. Jeszcze może nie dzisiaj, ale skoro ma być z zaskoczenia, to i tak nie mam nic do gadania :)))
Jesteśmy przyzwyczajeni obawiać się śmierci jako czegoś najgorszego, co może nas spotkać. Najsroższym wymiarem kary bywa przecież kara śmierci i oczekiwanie na nią musi być straszne.
Śmiem twierdzić, że szybka, "bezbolesna" śmierć jest szansą i wybawieniem. I jeśli nie jest karą, to może jest właśnie nagrodą? Boimy się jej, bo stanowi dla nas wielką niewiadomą, ale może boimy się zupełnie niepotrzebnie? Może karą jest nasze życie na Ziemi, a na śmierć trzeba sobie odpowiednio zasłużyć?
W świetle takiego rozumowania, wiele spraw wygląda inaczej...
Jesteśmy przyzwyczajeni obawiać się śmierci jako czegoś najgorszego, co może nas spotkać. Najsroższym wymiarem kary bywa przecież kara śmierci i oczekiwanie na nią musi być straszne.
Śmiem twierdzić, że szybka, "bezbolesna" śmierć jest szansą i wybawieniem. I jeśli nie jest karą, to może jest właśnie nagrodą? Boimy się jej, bo stanowi dla nas wielką niewiadomą, ale może boimy się zupełnie niepotrzebnie? Może karą jest nasze życie na Ziemi, a na śmierć trzeba sobie odpowiednio zasłużyć?
W świetle takiego rozumowania, wiele spraw wygląda inaczej...
piątek, 15 kwietnia 2011
Opętani patrioci
Oglądając wczorajszy występ posłanki Beaty Kempy w "Kropce nad i" zastanawiałem się, jakby wyglądały najbliższe wybory parlamentarne, gdyby od dzisiaj zniknęła całkowicie telewizja i internet. Jakby wyglądała kampania wyborcza? Dla kogo byłoby to katastrofą, a dla kogo wielką szansą? To się już stało i masowe środki przekazu stanowią najsilniejsze narzędzie propagandowe, ale czy każda propaganda jest toksyczna z założenia? Śmiem twierdzić, że tak długo jak zadajemy sobie trud indywidualnego myślenia, to niekoniecznie.
Kiedy Adolf Hitler wraz ze swoim ugrupowaniem dochodzili do władzy, sytuacja ekonomiczna Niemiec była kiepska, a naród głodny i niezadowolony. Istniało wtedy radio, prasa i kino. Wyznaczono szablon prawdziwego Niemca o aryjskich rysach. Lojalność i posłuszeństwo stanowiły podstawę. Robiono wszystko dla dobra ojczyzny i budowania jej potęgi.
Czy historia nas czegoś nauczyła? Ostatnie sondaże wskazują, że nie.
Kiedy Adolf Hitler wraz ze swoim ugrupowaniem dochodzili do władzy, sytuacja ekonomiczna Niemiec była kiepska, a naród głodny i niezadowolony. Istniało wtedy radio, prasa i kino. Wyznaczono szablon prawdziwego Niemca o aryjskich rysach. Lojalność i posłuszeństwo stanowiły podstawę. Robiono wszystko dla dobra ojczyzny i budowania jej potęgi.
Czy historia nas czegoś nauczyła? Ostatnie sondaże wskazują, że nie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
