Co ja tu wyprawiam?

Obserwuję, notuję, komentuję. Potrafię ostro przyłożyć, ale nie robię tego notorycznie. Pistacjowy blog jest moją osobistą odtrutką na polityczno-obyczajowe niestrawności. Piszę głównie dla siebie, ale Wasze wizyty cieszą mnie niezwykle. Wpadajcie o każdej porze, pogadamy :))
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cimoszewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cimoszewicz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 września 2009

Czy Cimoszewicz wróci do gry?

Samczy zew władzy jest tak silny, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż Włodzimierz Cimoszewicz nie daruje Tuskowi dawnych grzeszków (ałć!) i stanie do walki o prezydenturę. Czemu nie, w końcu w obecnej sytuacji... Osobiście wolałbym być reprezentowany na świecie przez panią Joannę Muchę, ale ponieważ na taki scenariusz się nie zanosi, to każda inna opcja różna od Tuska i Kaczyńskiego, a przewyższająca poziom pana Brudzińskiego czy "wszechstronna wiedzę" pani Pitery, zasługuje na przychylność. Najśmieszniejsze jest to, że ewentualni kandydaci ukrywają się po kątach tajemniczo przyczajeni, jakby czekali na pierwszy ruch "tego drugiego". Skromni jacyś tacy, zapytani wręcz się krygują, że niby nie, chyba nie, a w ogóle, to jeszcze zobaczymy... Ano, zobaczymy. A przed nami zima, czyli - aby do wiosny.

środa, 11 marca 2009

Last Minute Candidate

Rząd Donalda Tuska zgłosił kandydaturę Włodzimierza Cimoszewicza na prestiżowe stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy. Nastąpiło to 5 marca 2009, a termin zgłaszania kandydatur mijał tegoż dnia o północy. Sekretarza Rady Europy wybierze w czerwcu Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, czyli delegaci narodowych parlamentów. Już wiemy, że premier Tusk był bardzo zajęty 5 marca, bo to ta sławetna debata w Sejmie, co to go nie było, i to bieganie za piłką, a jednak się wyrobił, żeby tuż przed północą zgłosić kandydaturę Cimoszewicza. Zuch, chłopak. Musiało mu bardzo zależeć, żeby spróbować pozbyć się senatora z kraju, bo w takim 'busy' dniu, to ja bym już sobie odpuściła. Donald Tusk przywiązuje ogromną wagę do sondażowych wyników, a jednym z takich niebezpiecznych słupków jest, od dłuższego już czasu, niezależny senator i pustelnik zaszyty w głębokiej puszczy, były premier z SLD, Włodzimierz Cimoszewicz. Nasz zuch naraził się natychmiast na zarzuty, że popiera dawnego komuchę i że to jest wręcz niemoralne. Komuszej przeszłości bohatera sporu nikt nie kwestionuje, bo się nie da. Sęk w tym, że poza potrzebą zlikwidowania ze swej drogi do prezydentury najpoważniejszego (na dzień dzisiejszy) adwersarza, premier Tusk ma obowiązek dbać o interesy Polski na arenie parlamentu europejskiego. Komusza przeszłość nie wyklucza kompetencji i efektywności w działaniach na rzecz naszego kraju, identycznie jak najpiękniejszy życiorys polskiego patrioty, nie gwarantuje jego kwalifikacji do współrządzenia państwem.

Problem jest poważny, bo mądrzy, uczciwi i kompetentni ludzie o szlachetnych duszach, stronią od stanowisk rządowych i od władzy. Ktoś jednak zarządzać tym całym bałaganem musi i dlatego mamy to, co widzimy. Dlatego właśnie, na dzień dzisiejszy, nie stać nas na kręcenie nosem wobec kandydatury Włodzimierza Cimoszewicza.

Popieram pana decyzję, premierze, abstrahując od rzeczywistych pobudek jakie panem kierowały. Tylko dlaczego tak na ostatnią chwilę?