Dla fajnego seksu jedna i druga dla głębokiego snu. Dla zmiany krajobrazu. Dla zachowania intymności w razie choroby lub zmęczenia. Dla możliwości pobycia z samym sobą. Dla zachowania pewnej dozy dystansu. Dla komfortu i wygody. Dla lepszego związku.
i dwa kibelki co najmniej:)
OdpowiedzUsuńA najlepiej to dwa mieszkania, albo domy, co tam kto chce. Po co sobie w droge wchodzic? Jak mozna zadzwonic, albo list npisac jak juz koniecznie jest potrzeba. ;-))))
OdpowiedzUsuńo,o,o!
OdpowiedzUsuńBiorę wszystko, jak leci: wersję domów, mieszkań, osobnych łazienek - na co kogo stać. Zdaję sobie sprawę, że to niepopularne stanowisko, bo "skoro się kochamy, to zawsze i wszędzie razem". Makabra. Oczywiście wypowiadam się jedynie w swoim imieniu :))
OdpowiedzUsuńZawsze i wszedzie razem to faktycznie makabra, ale do dwoch sypialni to cos mi sie zdaje nigdy nie dorosne. No chyba zeby takie byly potrzeby zdrowotne jednego z nas, to ewentualnie.
OdpowiedzUsuńHmm, wydaje mi się, że te dwie sypialnie to takie zbędne mogą być... chyba, że dla gości :)
OdpowiedzUsuńMoje 12 lat związku małżeńskiego potwierdziły, że Catherine Hepburn miała rację - dwie sypialnie i dwie łazienki. Wypowiadam się oczywiście jedynie w swoim imieniu i wiem doskonale, że mało ludzi z tym się zgadza. Wasze reakcje to potwierdzają. Dzięki za komentarze :)
OdpowiedzUsuń