Właśnie w tej chwili trwa 35 festiwal filmowy "La nuit des Cesars" na TV5Monde. Oglądam z łezką w oku. Pozmieniali się moi ulubieńcy... Boże, jak ten czas leci!
P.S. I znowu ta sama recenzja: oglądam i wzruszam się, bo ich podziwiam, bo są dla mnie ważni, bo kocham kino i artystów. Jako impreza, rozdanie Cezarów jest niezmiennie do luftu. Nudne, bez bigla, bez pomysłu. Szkoda.
sobota, 27 lutego 2010
Zasrany krajobraz stolicy
***uwaga***/ze względu na niezwykle ostry i wulgarny język wpisu, uprasza się rodziców o wyłączenie komputerów w obecności dzieci i młodzieży poniżej lat 18/wpis tylko dla dorosłych/***
Przedwiośnie nadchodzi, śniegi powoli topnieją. Brudne zwały zajmują znaczną część wąskich chodników. "Przesadzasz, kosmito, jak zwykle. Ciężka zima za nami, przestań narzekać."
Rozumiem, zima, topniejące zwały śniegu. Prawa natury. Pies też człowiek i musi wydalić z siebie zbędne odchody. Właściciel natomiast mógłby, z łaski swojej, każdorazowo posprzątać. Ale nie. Sprzątają nieliczni. Reszta "z miłości do zwierząt" pozwala swoim pupilom srać i sikać gdzie popadnie, bez cienia wstydu i poczucia odpowiedzialności. Chodząc ulicami trzeba bardzo ostrożnie nawigować pomiędzy pustymi małpkami i psimi kupami. (Ostatnio, na Mokotowie preferuje się Żurawinówkę i Gorzką żołądkową, ciekawe dlaczego...)
I właściwie, czy ja mogę mieć żal do posła Drzewieckiego, że nazwał Polskę "dzikim krajem"? z nieco innych powodów, ale miał rację. Dziki kraj dzikich ludzi.
Ostrzeżenie: uprzejmie proszę nie informować mnie o tym, że np. Paryż też kiedyś tonął w psich kupach, a we Włoszech polegują śmierdzące wysypiska śmieci. Wiem o tym, ale to dla mnie żaden argument na to, abyśmy mieli bezustannie taplać się w gównie, psia mać.
Przedwiośnie nadchodzi, śniegi powoli topnieją. Brudne zwały zajmują znaczną część wąskich chodników. "Przesadzasz, kosmito, jak zwykle. Ciężka zima za nami, przestań narzekać."
Rozumiem, zima, topniejące zwały śniegu. Prawa natury. Pies też człowiek i musi wydalić z siebie zbędne odchody. Właściciel natomiast mógłby, z łaski swojej, każdorazowo posprzątać. Ale nie. Sprzątają nieliczni. Reszta "z miłości do zwierząt" pozwala swoim pupilom srać i sikać gdzie popadnie, bez cienia wstydu i poczucia odpowiedzialności. Chodząc ulicami trzeba bardzo ostrożnie nawigować pomiędzy pustymi małpkami i psimi kupami. (Ostatnio, na Mokotowie preferuje się Żurawinówkę i Gorzką żołądkową, ciekawe dlaczego...)
I właściwie, czy ja mogę mieć żal do posła Drzewieckiego, że nazwał Polskę "dzikim krajem"? z nieco innych powodów, ale miał rację. Dziki kraj dzikich ludzi.
Ostrzeżenie: uprzejmie proszę nie informować mnie o tym, że np. Paryż też kiedyś tonął w psich kupach, a we Włoszech polegują śmierdzące wysypiska śmieci. Wiem o tym, ale to dla mnie żaden argument na to, abyśmy mieli bezustannie taplać się w gównie, psia mać.
piątek, 26 lutego 2010
Ogorzały "Miro" czyli garstka gorzkich refleksji
(...)Po 20 latach tkwienia w polityce, pracy w sejmie, w rządzie, poseł Drzewiecki mówi do swoich rodaków i wyborców ze słonecznej Florydy, że Polska to jest dziki kraj.(...)Tak się składa, że jestem jednym z tych podłych ludzi, który uważa posła Drzewieckiego za narkomana, złodzieja, polityczną wydmuszkę i w żadnej mierze nie czuje się odpowiedzialny za śmierć matki posła.
http://www.kontrowersje.net/blog/MatkaKurka
Jakie mam dowody na swoje twierdzenia? W zasadzie żadnych, ale mam za to jedno wytłumaczenie, jeśli mnie ktoś obciąża śmiercią kobiety, której na oczy nie widziałem, tylko dlatego, że syna tej kobiety uważam za postać żałosną, to jam mam prawo się zdenerwować i odreagować. Odreagowuję wierząc przesłankom i obserwacjom. Obserwowałem posła Drzewieckiego jak się tłumaczył z ćpania w knajpie żony, obserwowałem jak się tłumaczył z tego, że jakiś kryminalista nazywał go czereśniakiem i chciał od niego nowej ustawy. Jak on się tłumaczył? Ano jakoś tak, że golf to piękny sport, tak piękny, że w Skandynawii dotują tę dyscyplinę i czysty to sport, bo tam narkotyki nic nie pomagają. Wiem jak wygląda trzeźwy facet, wiem jak wygląda sport i w moim wyobrażeniu, facet z przekrwionymi oczami i worami pod oczami uprawia sport, który kończy się kacem, nie zdrowym trybem życia na trawie z dołkami. Wszystko to jednak mało ważne, razem z moją pedanterią i upierdliwością nawet. Ja się pytam o rzecz zasadniczą, co do laski nędzy robi poseł Rzeczpospolitej Polskiej na Florydzie w czasie pracy??? Dlaczego nie ma go w robocie, za którą ja chcąc nie chcąc i bez względu na efekty muszę posłowi płacić. Czy poseł mnie, jako pracodawcy, może wytłumaczyć dlaczego bumeluje z opalona gębą głosi jakąś chłopską filozofię sakralną? Dlaczego biega po trawie, ciskając jakieś kulki do dołków, gadając coś na kacu o moim kraju i o tym jak mu ciężko w polityce na kacu, że o śmierci matki nie wspomnę? Normalnie to bym takiego pracownika na zbity pysk wywalił, ale niestety żyjemy w dzikim kraju i takie pajace zaćpane, które i matkę z grobu wyciągną, żeby uratować swoją załganą dupę, mogą sobie bimbać i gadać co im się żywnie podoba i ja wprawdzie mogę tego nie słuchać, ale płacić zasrańcom muszę. Facet moralizuje o dzikim kraju, o sporcie, piekle i Bogu, zasłaniając się immunitetem czegoś co uważa za gówno, profanując pamięć matki i ja mam nie tylko w te rzewne, głodne kawałki uwierzyć, ale jeszcze gnojkowi za to zapłacić? Przepraszam za kolokwializmy.
P.S. Nigdy matką nie byłem i nie wiem dlaczego umarła matka Drzewieckiego, ale gdybym był matką Drzewieckiego, umarłbym po prostu ze wstydu..." Matka Kurka (fragment)http://www.kontrowersje.net/blog/MatkaKurka
Subskrybuj:
Posty (Atom)
