Najbardziej lubię kupować nowe książki do których mogę wracać w każdej chwili, ale pieniędzy oraz miejsca w mieszkaniu coraz mniej. Na dodatek, w księgarni dostaję rozbieżnego zeza, bo co druga okładka uśmiecha się i kusi, jednak perspektywa kolejnego niewypału* wprowadza mnie w stan nerwowego niezdecydowania.
Dzięki wirtualnej znajomości z Lisem (tutaj) nabieram ostatnio śmiałości przy literackich zakupach. Polubiłem jego sposób myślenia, poczucie humoru i styl pisania. Stał się dla mnie Osobistym Recenzentem, czym się czuję niezwykle zaszczycony. Lis czyta z pasją, zawodowo i dla przyjemności i każdy zaoszczędzony grosz wydaje na książki. Zastanawiam się, co z nimi robi? Gdzie je przechowuje? Czy posiada specjalne hale? Podziemia?
Co robić gdy miejsca brak?
Można oczywiście komuś przekazać lub sprzedać za symboliczne
grosze w antykwariacie, albo z odrobinę lepszym zyskiem wystawić na
Allegro. Pomyślałem, że ludzie, którzy czytają namiętnie, mogliby
wystawiać swoje książki na sprzedaż. Takie hurtowe wyprzedaże istnieją już zapewne w sieci, ale najciekawiej byłoby kupować od ludzi, których opinie cenimy i którzy sami potrafią dowcipnie coś na temat danej książki napisać.
Dobrze by było mieć możliwość wymiany lub okazyjnej odsprzedaży książek, które nas rozczarowały, bo jak wiadomo " śmietnik jednego może być skarbem drugiego" czy coś w tym rodzaju. Księgarnie podobno teraz cienko przędą i mogłyby wprowadzić dział komisowy. Ja bym korzystał.
* z ufnością nabyłem ostatnią książkę Juliusza Machulskiego (tutaj), a po przeczytaniu stwierdzam, że wystarczyło ją wypożyczyć z biblioteki i bardzo szybko zwrócić. Marniutka. I nad czym te zachwyty, Pani Holland?
Dymek: Smartfony poszły w ruch
-
Gdyby „Wiadomości” z 17 grudnia były samodzielnym dziełem kinowym, to wielu
filmowych postmodernistów mogłoby już zawiesić buty na kołku.
8 lat temu